Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o śmieciach, ale baliście się zajrzeć do kontenera

Małgorzata Halber i Paweł Żukowski w garażowej przestrzeni Galerii Stroboskop zgromadzili przeżute, cudze, uszkodzone i dziwnie pachnące obiekty.

Idę o zakład, że wiele osób czytających ten tekst ma w polu widzenia meblościankę, albo chociaż modny fotel w stylu Chierowskiego, po babci lub z OLX. Może ktoś podróżował dziś pociągiem, korzystając z modernistycznych dworców kolejowych, czy przecinał Plac Defilad, świadomie lub nie mijając rzędy dużych fiatów-taksówek. Jeśli czytają to osoby jakkolwiek identyfikujące się z pokoleniem Z, pewnie mają w szafie ciuchy i gadżety upolowane na fali sentymentu na lata 90. i wczesne 2000. Link do artykułu wyświetlił Wam się pomiędzy afirmatywnymi postami o dwudziestowiecznej architekturze, a ogłoszeniem na grupie Uwaga, śmieciarka jedzie.

Na przecięciu sentymentu, upcyklingowych ambicji i chęci dokumentacji dawnego wzornictwa wyrażanych przez dwójkę ludzi, powstały Zbędne życia. Małgorzata Halber i Paweł Żukowski w garażowej przestrzeni Galerii Stroboskop zgromadzili przeżute, cudze, uszkodzone i dziwnie pachnące obiekty – tak opisuje je Natalia Fiedorczuk, autorka oficjalnego opisu wystawy. Sama Halber w okolicznościowym facebookowym wpisie wyjaśnia, że jest to niewielka część jej i Żukowskiego śmietnikowych zbiorów.

Halber odwołuje się też do antropologicznego tropu, którym podążają zarówno śmietnikowi badacze, jak i sama wystawa. W końcu rzeczy skwapliwie zbierane latami, a potem porzucane, nierzadko już po śmierci właściciela, są skarbnicą wiedzy, wręcz biblioteką pełną informacji o przemijających życiorysach. Urzędowe akta – wśród eksponatów w Stroboskopie nie brak takich dokumentów, jak paszporty, czy akty zgonu – zlewają się tu z przedmiotami codziennego użytku, pamiątkami, czy narzędziami i wytworami pracy twórczej. To świadectwa o wartości socjologicznej, minionych epok, ale też pojedynczych żyć. Czerpiąc znów z opisu Fiedorczuk – wszystko składa się na niezwykle silne pole emocjonalne (…) magnetyzm określonych obiektów, struktur i zestawień.

Na początku tekstu nakreśliłem kontekst mniejszych i większych pamiątek dawnych lat, którymi lubimy się otaczać. Modernistyczny dizajn i kiczowate stylówy stanowią ważną część głównego nurtu mody i projektowania przestrzeni. Za każdym razem, kiedy wyciągamy z kontenera mebel o vintage’owym potencjale, naszej uwadze umyka cała masa innych rzeczy – świadków niepisanej historii zbędnych żyć, które nie zostały utrwalone na kartach historii. Żukowski i Halber pozwolili takim świadkom przemówić, wystawiając ich na publiczny widok w garażu Stroboskopu. My z Weroniką Jakubowską podczas wizyty w galerii o rozmowę poprosiliśmy Pawła Żukowskiego:

Jaki był wasz punkt wyjścia do pracy nad wystawą? Myśleliście w kategoriach tworzenia jednostkowej biografii wpisanej w gromadzone w ciągu życia przedmioty, czy raczej o tym, jak przedmioty i ich historie łączą się z osobami w sieć współzależności?

To, co zrobiliśmy, można interpretować na wiele sposobów. Przed pandemią zacząłem łazić po śmietnikach, spotkaliśmy się z Małgorzatą na wspólny spacer. Okazało się, że jarają nas po prostu te same rzeczy. Na śmietniku na Muranowie znaleźliśmy stertę – kolekcję! – papierów pakowych z różnych okresów istnienia Domów Centrum. Patrzyłem na to w kategoriach dizajnu, dzieł uznanych polskich projektantów. Podzieliliśmy się papierami z Gośką, która użyła ich do tworzenia zeszytów w ramach projektu Dobro. Część z nich oddaliśmy do sekcji opakowań Muzeum Warszawy. Wracając do wystawy – propozycja wyszła ode mnie. Samemu byłoby mi głupio coś takiego zrobić, nie chciałem tworzyć wrażenia, że “Paweł Żukowski znów robi coś o śmieciach”. Z Małgorzatą w Stroboskopie to miało sens. Ona zbiera papier, ja tkaniny, ewentualnie dziwne gadżety, jak ta pełna butelka denaturatu ze starą etykietką. Uzupełniamy się. Nie przerabiamy tych rzeczy, nie tworzymy obiektów artystycznych. Znaleźliśmy akty, prace z kółka plastycznego, stworzyliśmy ich przegląd. Naszą wystawę można by nazwać po filmie Woody’ego Allena – “wszystko, co chcielibyście wiedzieć o śmieciach, ale baliście się zajrzeć do kontenera”. Gośka pisała teksty o swoich poszukiwaniach śmieciowych, ja robiłem trash walki, zabierałem znajomych na wycieczki po śmietnikach. Poprzez nie mamy wgląd w bardzo osobiste rzeczy, jak tamte akwarele – naprawdę dobre warsztatowo prace! Te szuflady mają opis Życie jednego człowieka. To bardzo mocne historie, jak zdjęcia, świadectwa, czy odpis aktu zgonu. Tam na przykład jest torebka z całą zawartością, jest nawet paszport.

To znaczy, że nie stawialiście sobie żadnej granicy? Nie baliście się, że zbyt osobisty przedmiot mógłby zmienić narrację wystawy z ogólnośmietnikowej na pojedynczą biografię?

Tu jest wiele rzeczy, które należały do wielu ludzi. Nie ma takiej możliwości, żeby powstała tu historia jednej osoby. Idealną sytuacją byłoby odebranie kontenera, do którego zostało opróżnione czyjeś mieszkanie, z meblami… (dwóch chłopców z sąsiedztwa zwiedzających wystawę woła Żukowskiego: serio? Tu jest paszport?) Tak, ale jest już nieważny i jest ze starej serii paszportów… (odwraca się do nas) Takie idealne sytuacje się nie zdarzają, mamy tu więc miks epok. To, co dla mnie ma wielką wartość, to fronty od szafek wyklejone naklejkami. To ma wartość antropologiczną. Można zbierać dziewiętnastowieczne fotografie, by śledzić losy żyjących wtedy ludzi, tu mamy świadectwa tych, o których nikt się nie upomina. Stąd nazwa, Zbędne życia.

Czy myśleliście o tym, żeby ta przestrzeń służyła do wymiany? Czy jakaś osoba odwiedzająca coś stąd zabrała, albo zostawiła?

Wydaje mi się, że ktoś podrzucił jakąś porno gazetkę. Finisaż wystawy będzie polegał na tym, że będzie można stąd zabrać wszystko. (Oranżadę też? – pyta nieśmiało chłopiec, wskazując na skrzynki napojów pozostałych po wernisażu). Możecie się częstować. Oranżada nie jest ze śmietnika, możecie ją normalnie pić.

Magazyn malkontent

magazyn kultury, sztuki, teatru i rozmów.

Kup teraz swoją kopię!

Nie przegap nowych artykułów

Zapisz się na nasz newsletter.

Ta strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, zmień ustawienia przeglądarki.