Pół wieku ekologii później- o Plenerze Opolno-Zdrój 2071

Polska sztuka ekologicznie zaangażowana liczy sobie ponad pięć dekad. W latach 70. popularną formułą działań artystycznych stały się plenery i sympozja, na których twórcy współdziałali z teoretykami i naukowcami. Pierwsze spotkanie w całości poświęcone ekologii odbyło się dokładnie pięćdziesiąt lat temu w Opolnie-Zdroju. Dla grupy artystek, aktywistów i socjolożek jubileusz stał się pretekstem do powrotu do Opolna. O historii i współczesnych wydarzeniach zorganizowanych przez Biuro Usług Postartystycznych opowiedziała nam jedna z uczestniczek pleneru – Julia Ciunowicz.

Napisałaś pracę licencjacką na temat artystycznych działań proekologicznych w PRL. Co skłoniło Cię do zgłębienia tego tematu i jakie przemyślenia w Tobie rozbudziło?

Przede wszystkim dostrzegłam lukę, która istniała w  tamtym czasie w opisywaniu sztuki. Plener w Puławach w 1966 roku zapoczątkował silny nurt proekologiczny. Nikt jednak nie podjął się wpisania tych działań w jakiś szerszy kontekst.  Po kolei pracując na archiwach zaczęłam dostrzegać jak wiele prac i wydarzeń poruszało ten temat. Jednocześnie korespondowało to z powstającymi na początku lat 70. tekstami poruszającymi temat degradacji środowiska naturalnego przez człowieka. Postanowiłam to wszystko spisać i w jakiś sposób uporządkować. Po napisaniu pracy czułam niedosyt, pisanie w trakcie pandemii utrudniło mi też dotarcie do materiałów. Zadawałam sobie pytanie: dlaczego wciąż jesteśmy w tym samym miejscu? Wszystkie tamte prace mogłyby powstać dzisiaj i byłyby tak samo aktualne. 

 Istotne jest to, że sama kopalnia (Opolno-Zdrój graniczy z Kopalnią Węgla Brunatnego Turów, a duża część mieszkańców jest tam zatrudniona – przyp. red.) zorganizowała i opłaciła plener, a artyści działali na jej terenie. Dzisiaj kopalnia jest miejscem bezpieczeństwa narodowego i bywało, że w jej pobliżu jeździła za nami straż kopalniana. Cały czas byliśmy obserwowani i pilnowani. 

Przy okazji pleneru w ‘71 powstał manifest poruszający problem nadprodukcji w sztuce. Pamiętam z Twojej wystawy dyplomowej, że uznałaś te postulaty za bardzo aktualne. W latach 70. krytyka nadprodukcji zbiegała się z rosnącym w siłę konceptualizmem. Czy możesz przybliżyć kilka najważniejszych prac, które pojawiły się na plenerze w 1971?

O nadprodukcji traktował Dezaprobator Wandy Gołkowskiej, skupiony nie tyle na aspekcie ekologicznym, co na przeciążeniu ludzi informacją. Chodziło o to, że powstawało zbyt wiele prac,. Gołkowska już w latach 70. twierdziła, że żyjemy w kulturze nadmiaru. Myślę, że na czasie jest również Zapis przestrzeni Konrada Jarodzkiego, który rozwieszał biały sznur, mierząc nim teren kopalni. Dziś byłoby absolutnie niemożliwe, bo kopalnia rozrosła się do monstrualnych rozmiarów. Myślę, że te dwie prace wyróżniłabym najbardziej. 

W zakończeniu rozdziału o plenerze z 1971 roku twierdzisz, że pomimo obiecujących założeń plener w Opolnie-Zdroju nie przyniósł realnych zmian w podejściu do okolicznych ekosystemów. Czy mimo to możemy uznać to wydarzenie za przełomowe?

Jest to problematyczne, bo z jednej strony te prace powstawały, a sam plener jako pierwszy w całości dotyczył kwestii ekologicznych. Ale tak naprawdę nie różnił się zbytnio od poprzednich. To się działo w zamkniętym środowisku artystycznym, mieszkańcy Opolna byli mało zaangażowani w wydarzenia, które się odbywały. To była raczej artystyczna autorefleksja, niż namysł nad sytuacją osób mieszkających wokół kopalni. To wydarzenie wciąż uważam jednak za ważne, gdyby nie ono, to nie spotkalibyśmy się teraz w Opolnie, po tych 50 latach. Z drugiej strony nikt za bardzo nie pamięta o dawnym plenerze, wszyscy się dziwią, że to kopalnia go organizowała, szczególnie, że organizacja dzisiejszego była utrudniona właśnie ze względu na władze kopalni. 

Skąd wzięła się nazwa dzisiejszego wydarzenia? Dlaczego pojawia się w niej rok 2071? Co udało Wam się zorganizować, no i w jaki sposób to wydarzenie łączyło się z pierwowzorem z 1971 roku?

Chcieliśmy, aby jubileuszowa powtórka powstała w zupełnie innej formie, niż wtedy. Tytuł “ Opolno-Zdrój 2071” miał na celu uniknięcie katastroficznych myśli dotyczących tego miejsca, tego, jak bardzo źle jest teraz. Miał uświadomić ludziom, że Opolno ma przed sobą przyszłość. Wyszliśmy z założenia, że skupienie się na fatalizmie obecnej sytuacji tylko przyczyni się do tego, że będzie gorzej. Mieszkańcy Opolna mają nieciekawą sytuację finansową, a dodatkowo przez niepewny status kopalni, w której pracuje większość lokalnej społeczności, nie są w stanie niczego zaplanować. Warto zaznaczyć, że sama pani sołtys, która była niezwykle zaangażowana w pomoc przy organizacji pleneru, również pracuje w kopalni. 

Czyli mieliście wsparcie ze strony osób pracujących w kopalni? 

Tak, absolutnie. To nie jest tak, że wszystkie osoby, które pracują w kopalni chcą, by ta działała w nieskończoność. Wiele z nich nie ma po prostu innego wyjścia. Te historie są często nieoczywiste. Niektórzy na przykład chcą, żeby kopalnia działała, żeby wykupiła ich dom, a oni dzięki zastrzykowi gotówki będą mogli się wyprowadzić i zacząć życie gdzieś indziej. Proces wysiedleń od dłuższego czasu jest zawieszony, ale na horyzoncie widnieje groźba, że niebawem mogą zostać wznowione.

Jak plener wyglądał od strony artystycznej? 

Perspektywa artystyczna bardzo mocno łączyła się z tą społeczną. Kluczowym było pokazanie mieszkańcom wsi, że tkwi w nich potencjał. Opolno było kiedyś wspaniałym ośrodkiem wypoczynkowym z wodami mineralnymi. Sam Gierek przyjeżdżał tu na wakacje. Jest tu wspaniała architektura, masa przysłupowych domów. Wszystkie powinny być objęte opieką konserwatora. Naszym głównym założeniem było więc pokazanie tym ludziom nadziei. W przeciwieństwie do pleneru z 1971 roku nasze działania opierały się na pracy z mieszkańcami. Staraliśmy się, aby nasze aktywności były jak najbardziej kolektywne. 

W kontekście tego co mówisz, zastanawiam się w jaki sposób na obecność ludzi z zewnątrz zareagowała okoliczna społeczności?

To nie był nasz pierwszy przyjazd tam. Przed samym plenerem, mieliśmy dwa spotkania w ramach rozpoznania terenu. Natomiast nasze interakcje z mieszkańcami zaczynały się zazwyczaj w okolicach tamtejszej świetlicy, która jest przestrzenią otwartą dla dzieci i nie tylko. Obok świetlicy powstała kawiarenka “Wypoczęty Kuracjusz”, która była głównym punktem spotkań i rozmów o tym, jak widzą przyszłość tego miejsca.  Jednocześnie nie działała ona w żaden komercyjny sposób, można było dostać kawę i ciasto, pieczone przez panie z Opolna i Koło Gospodyń Wiejskich z pobliskiej Sieniawki za kwiatek lub kamień. W kawiarence działała skrzynka pocztowa, w której mieszkańcy mieli okazję wysłać do siebie pocztówkę z 2071 roku, w której snuli wizje życia za kolejnych 50 lat. Pod koniec pleneru odbyła się futurystyczna, kosmiczna parada. Była radosnym pochodem, podczas którego szliśmy w strojach uszytych i barwionych podczas pleneru wraz z dziećmi. Cztery plenerowiczki (Martyna Miller, Amy Pekal, Barbara Swadzyniak, Patrycja Stefanek) organizowały akcję akcję “Energetyczne drzewa”. To były rozmowy z dziećmi, najbardziej entuzjastycznymi współpracownikami. Opowiadały historię o okolicznych drzewach, na które się wspinały, z których spadły, które lubią. Wskazane przez nie drzewa zostały następnie oznakowane jako istotne elementy miejscowości. Na jednym z nich zawisła huśtawka wykonana przez Mateusza Kowalczyka, zrobiona z elementów wykorzystywanych w kopalni. Ostatecznie sama kawiarenka została przejęta przez dzieciaki, które były szalenie zaangażowane. Mimo naszego wyjazdu ona nadal tam działa, nic ze sobą nie zabraliśmy. Wszyscy mieszkańcy zdążyli się już do niej przywiązać. 

Czy są jakieś dalsze plany związane z Opolnem?

Zależny nam na tym, aby wracać tam co roku i działać dalej. Dziewczynki prowadzące kawiarenkę pytały, czy przyjadę do nich na urodziny, bo nie chciały, żebyśmy wyjeżdżały. Myślę, że pozostaniemy w kontakcie z tamtymi osobami. Nie wyobrażam sobie pozostawienia Opolna w tak niepewnej sytuacji, jaka tam panuje. 

Julia Ciunowicz jest historyczką sztuki i autorką wystawy Na świeżym powietrzu? Pierwsze działania ekologiczne w czasie plenerów artystycznych w Polsce. Zapraszamy do wysłuchania jej podcastu Dobry klimat na panikę?

zdjęcie: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Magazyn malkontent

magazyn kultury, sztuki, teatru i rozmów.

Kup teraz swoją kopię!

Nie przegap nowych artykułów

Zapisz się na nasz newsletter.

Ta strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, zmień ustawienia przeglądarki.