CSW – Sztuka 2:1

Dzień po zniesieniu restrykcji – w Zachęcie tłumy, w Muzeum Narodowym kolejka długa do bramy. Po przyjechaniu pod Zamek Ujazdowki, wątpliwym się zdaje czy jest w ogóle otwarty. Parking pusty, światła zgaszone – nikogo w zasięgu wzroku. W tekście Otwarcie muzeów i galerii – gdzie warto pójść? nawet nie wspomnieliśmy o CSW, z pewnej przekory.

Po wejściu smutne echo zamkniętej restauracji i zlikwidowanej księgarni. Frontem do klienta zdaje się wyłącznie kartka “wejście darmowe”, co pozwoli uniknąć wyrzutów sumienia na wyciągu z karty płatniczej. Śmieszne, ledwie parę godzin wcześniej otwarcie CSW “poświęcił” minister kultury i sportu – pan Gliński. Na Twitterze wyglądało to nieco lepiej, ale wiadomo, że wszystkie zdjęcia z Panem Ministrem (sportu też) z galerii wyglądają lepiej niż rzeczywistość.

Bardziej subiektywnie, zazwyczaj przychodząc do Zamku czułem się mile widziany. Tym razem jednak niewielka część obsługi wystaw odpowiada na przywitanie a rozmowa jest raczej niemile widziana. Nowe twarze, nowa wrogość, nowe porządki.

Ursula Mayer – Co nas przetrwa

Chciałem sobie zrobić come-back na Ujazdów przy okazji wystawy Jacka Adamasa. Zachęcony entuzjazmem ministra sportu (i kultury), złamałem się i przyszedłem na wystawę nieznanej, niewyklętej, nieprawdziwiepolskiej austriackiej artystki. Taka konfuzja od wejścia, bo mam wrażenie, że jednak lepszym miejscem dla tej ekspozycji byłby project room. Ale PR znam z dużo lepszej jakości i świeżości kuratorskiej, więc też raczej nie tam. Kiczowate figuracje będące połączeniem filmu pornograficznego, Opowieści z Narnii i aukcji młodej sztuki witają nas w otoczeniu artystycznych zacierek z farby na ścianie. Ekspozycja podzielona na strefy telewizorów i rzutników uzupełniona jest artystycznym wykorzystaniem pompy wody.

widok wystawy Ursuli Mayer Co nas przetrwa, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Fot. Bartosz Górka
materiały prasowe. widok wystawy Ursuli Mayer Co nas przetrwa, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Fot. Bartosz Górka

Mój prztyk do estetyki artystycznej nie ma dewaluować twórczości artystki, której nie znałem wcześniej i raczej się nie poświęcę jej studiowaniu. Jej prace okrążyły świat i trudno ją nazwać zaściankową lub odklejoną od rzeczywistości. Gdzieś głęboko, podskórnie, rozumiem, o co mogło chodzić. Wciąż jednak miałem wrażenie, że jest to tylko narzędzie do pokazania, że “wciąż umiemy”. Wciąż umiemy wykorzystać całe pomieszczenie, zespawać ekspozytor na sadzawkę, pokazać dziwne przedmioty w konturowym świetle. Ta pułapka gdzieś, na kogoś zadziała, ale nie zmieni to odczucia, że jest to zbiór obiektów o niczym. Patrząc na kompozycję ekspozycyjną wspomniałem sobie wystawę Wojtka Pustoły sprzed 2 lat i było mi od razu lepiej.

Poza tym, nowa wystawa ma pełną bajerów wersję online. Zmapowane jest całe pomieszczenie, i jakby ktoś z was chciał sobie wstawić telebim Ursuli Mayer do salonu, to można dokładnie sobie go zmierzyć, serio.

Screen ze strony wystawy Ursuli Mayer
screen ze strony wystawy

CSW – Sztuka 1:0

Szukam momentu równowagi

Tutaj, uwaga, najgorszy gwałt wizualny tego kwartału. Po wejściu na górę od razu jesteśmy zaskoczeni przez gigantyczną, monumentalną instalację. Cała przestrzeń jest zajęta przytłaczającą siatką, pajęczyną, która nie tyle dominuje przestrzeń, co ją pochłania. Do momentu, kiedy się nie podejdzie bliżej wszystko jest w porządku. Przy bliższym spotkaniu jednak zauważysz, że w instalacji są podejrzane dziury przy podłodze. Kompletu tragedii dopełnia moment, kiedy pani z obsługi wystawy zachęca do przeczołgania się przez instalację na drugą stronę korytarza. Magia pryska jak bańka a brwi unoszą się, już nie w zaskoczeniu, co w grymasie. Cóż, na Potędze Sekretów sprawdzali dowody osobiste, to teraz zbudowali plac zabaw.

Widok wystawy Ludwiki Ogorzelec
Widok z placu zabaw

Koncept, który eksploatuje pani Ogorzelec, z pewnością jest fajnym patentem na zabicie czasu w małej chatce bez internetu, gdzieś w lesie sosnowym. Ten patent mógłby zadziałać na jednej pracy, mógłby nawet stanowić jakąś zgrabną serię. Niestety, z wstawy można wyjść z przekonaniem, że artystka poświęciła 90% swojej kariery artystycznej na robienie jednej rzeczy. Oddzielenie kwestii rzemiosła od sztuki jest z pewnością ważną sprawą dla dyskursu publicznego i ta właśnie wystawa powinna być koronnym przykładem. Ile razy można powiedzieć jedno zdanie, żeby zdało się wyświechtane?

Nie mogę powiedzieć, że jest to jednoznacznie złe. Jednak, niestety, ciekawe również.

Oddzielną kwestią jest wydany do wystawy katalog, który jest wyjątkowo ciekawą laurką kuratora albo artystki. Gadżeciarska kompozycja papier – kalka przypomina projekt zafascynowanego swoim fachem młodego introligatora. Zostawia takie odczucie posługiwania się trochę za drogim przewodnikiem, gdzie można zobaczyć obrazki przed, a za pomocą kalki po odbudowie zabytku.

Dodatkowej pikanterii dodaje honorowy patronat prezesa rady ministrów. W końcu z okien biura może oglądać sztukę. Wreszcie nie queerowe portrety Radziszewskiego.

CSW – Sztuka 2:0

Ko–lekcja wyborów

I uwaga, czyszczenie magazynów. Ale w jakim stylu! Przypomina mi się, jak Slavs and Tatars robili projekt odkurzania starych eksponatów. Stwierdziłem wtedy, że nudniej i bez puenty się nie da. Natomiast, Ko–lekcja wyborów jest wystawą bardzo dobrze przygotowaną, ciekawą i prezentującą w odpowiedni sposób eksponaty. Koniec laurki.

Nie wiem jak dalece jest to szok poznawczy po dwóch wcześniejszych knotach, ale byłem bardzo pozytywnie zaskoczony samą ekspozycją koncepcją wystawy. Jak może wiecie, w czasach kiedy sztuka krytyczna była hot i trendy ja nie do końca umiałem pisać, nie mówiąc o postrzeganiu sztuki. O niektórych pracach uczyłem się na egzaminy, niektóre znałem wyłącznie z reprodukcji. (Millenialsi pewnie czują się o parę punktów starsi w tym momencie). Możliwość zobaczenia ich w kontekście wystawienniczym oraz w pełnym wymiarze była dla mnie jakąś podróżą w czasy, wobec których mam fałszywą nostalgię.

Przed samą wystawą nie czytałem recenzji, nie śledziłem sociali CSW, stąd moje zaskoczenie. Oczywiście, sztuka krytyczna ma swoje konserwatywne odchyły, ale o tych będziemy pisać najpewniej niedługo.

Sama sztuka krytyczna to oczywiście fragment wystawy, która zajmuje niemal całe piętro (za wyłączeniem rzeźbiarskiej narośli z frontu).

Aż zadziwiający w obecnych czasach i realiach wydaje się pomysł organizowania wystawy zgodnie z sugestiami odbiorców. Selekcja prac była przeprowadzona na podstawie preferencji ankietowanych, biorących udział w projekcie osób. Jak z resztą wyszczególniono na samej wystawie, głównym głosem w debacie były dobrze wykształcone kobiety z dużych miast. Niech te osoby się skrzykną razem i tworzą więcej wystaw, warto.

CSW – Sztuka (honorowe) 2:1

Dogrywka

Na początku 2020, kiedy w CSW latały stołki, teczki i ekipy TVP mówiło się o radykalnej zmianie, która ma nadejść. Pewne faktory pozwalały podejrzewać, że ten koktajl Mołotowa wybuchnie lada dzień. Był przecież niepokorny koncert, debata o geneder. Chciałbym zobaczyć wreszcie, jak nowa dyrekcja jakoś bardziej spektakularnie przywraca do życia artystów wyklętych.

Trzymam kciuki, za to, że następne wystawy będą bardziej kąsały marksistów kulturowych po kostkach.

2 odpowiedzi

  1. Wielce Szanownej Malkontentencji
    a propos “recenzji” wystawy Ludwiki Ogorzelec chciałbym przypomnieć, że taki Monet malował nenufary setki razy, a katedrę w Rouen dziesiątki razy. Pewnie dlatego, że mieszkał w chatce bez internetu…
    Aparat krytyczny i językowy pozostałej części wypowiedzi pozostawię bez komentarza: nie zasługuje nawet na słowo “żenada”.
    Generalnie: za NASZYCH było fajnie, teraz jest do d…

    PS. ***** *** i PO 😉

    1. Nie przypominamy sobie “naszych”, po prostu nikt wcześniej nie operował na teoriach spiskowych, jak “marksizm kulturowy” albo “sztuka wyklęta”. Stąd nasze podejście – chcemy zobaczyć rozwinięcie tych skrótów.
      Poczekamy i zobaczymy, czy artystka dołączy do tego samego zbioru, co Monet. A aparat krytyczny i językowy wzbudził w Tobie jakieś emocje, czyli działa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn malkontent

magazyn opinii, kultury, filmu, musicali, architektury i rozmów.

Kup teraz swoją kopię!

Nie przegap nowych artykułów

Zapisz się na nasz newsletter.

Ta strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, zmień ustawienia przeglądarki.