Is plastic fantastic?

W Poznaniu trwa III Biennale Tkaniny Artystycznej. Naszą uwagę przyciągnęła jedna z wystaw towarzyszących – 100% plastik, kuratorowana przez Elwirę Sztetner.

Zaangażowani twórcy prezentują wachlarz rozwiązań formalnych, szukając nośnika dla kontestacji plastikowej rzeczywistości. Bezpośrednio do problemu zaśmiecenia, spododowanego nadmierną konsumpcją, odnosi się Natalia Jakubowska w pracy Another Plastic Bag – przeskalowana, dwumetrowa torba na zakupy, zszyta z ponad czterdziestu sklepowych reklamówek. Podobne wątki zdaje się poruszać Przetrwalec kuratorki wystawy. To organiczna forma o wymiarach człowieka i bez określonego kształtu, złożona ze ścinków opakowań. Tytuł sugeruje odporność sztucznych materiałów, zdecydowanie większą, niż w przypadku żywych organizmów. Plastik miałby przeżyć nie tylko wymierające dziś gatunki, ale też nas samych, i wiele pamiątek po nas.

Natalia Jakubowska, Another plastic bag

Koncepcja wystawy podejmuje temat bardziej rozległy, niż problem rosnącej liczby zalegającego plastiku. Nadmiar był dla Elwiry Sztetner punktem wyjścia – nadmiar odnoszący się do wszystkich aspektów świata kapitalizmu, obecny w produkcji, ideologii i sztuce. Jest on uderzający w kolejnym monumentalnym obiekcie artystycznym. Cud łomu to instalacja Grzegorza Kozery, ściana pokryta sztucznymi kwiatami ułożonymi w tęczową falę, skonfrontowane z przytwierdzonym nieopodal zardzewiałym łomem, również przystrojonym kwiatami. To nie tylko plastik, ale też hołd dla Jeana Geneta, utrzymany w queerowym tonie.

Grzegorz Kozera, Cud łomu

Kolejnym komentarzem do politycznej rzeczywistości jest dyptyk Ludwiki Kowalewskiej: Talia 54* Alba na laminacie. To dwa stroje, kurtka i alba, wykonane z przezroczystego laminatu. W pierwszej zaszyte są obrazki przedstawiające gołe baby, w drugiej – obrazki święte, kościelne przedstawienia. Transparentny, wodoodporny materiał uwiecznia nietrwałe, papierowe symbole sacrum i profanum. Drugą jego funkcją jest skojarzenie tych sfer z wszechobecnym, banalnym materiałem, jakim jest tytułowe dla wystawy tworzywo.

Ludwika Kowalewska, Talia 54* Alba na laminacie

Wraz z pozostalymi pracami, nadającymi wyraz plastikowym odpadom, tworzącymi z nich przedmioty dekoracyjne, używającymi właściwości materiału do wyeksponowania kiczu, czy refleksji nad pozycją podejmowanych tematów w hierarchii społecznej, wyżej opisane tworzą poznawczą sieć z plastikiem w centrum. Potraktowanie go jako neutralnego w swojej wieloznaczności nośnika jest podejściem poszerzającym programową perspektywę wystawy.

Wraz z Jankiem Zagdańskim udało nam się w piątek porozmawiać z Elwirą Sztetner.

Opowiesz o koncepcji, która stoi za tą wystawą?

Pomysł kiełkował właściwie już od dłuższego czasu. Zaczęłam myśleć o wystawie na temat plastiku, kiedy zaczęła się pandemia. Frustrowało mnie to, że przed pandemią bardzo dużo mówiło się o plastiku, dużo firm zaczęło wprowadzać innowacje, mówiono o rezygnacji z produkcji jednorazowych opakowań. Koncerny obiecywały zmiany, sklepy wycofywały torebki plastikowe. Zaraz pózniej wybuchła pandemia i to wszystko zostało zawieszone. Na ulicy zaczęły pojawiać się rękawiczki, maski. Pózniej zaczęły pojawiać się informacje o tym, jak wysypiska śmieci rosną w zatraszającym tępie. Pandemia stała się więc impulsem do tego, żeby poruszyć te kwestię, gdyż przyczyniła się ona do ogromnej eskalacji śmieci. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będę robić te wystawę, ale już intensywnie myślałam o problemie. Pózniej dostałam propozycję stworzenia ekspozycji w ramach tegorocznej edycji III Biennale Tkaniny Artystycznej w Poznaniu. Organizatorki dały mi pełną dowolność tematu. Postanowiłam odnieść się do tematu towarzyszącego głównej wystawie, czyli “Przyszłość wolności”. Uznałam, że plastik w sposób bezpośredni łączy się z kwestią wolności. Wydaje mi się, że plastik jest takim łagodniejszym sposobem mówienia o antropopresji, o konieczności zmiany sposobu myślenia na temat konsumpcji, ale mówi też dużo o naszej populacji, o tym że jest ona tak ogromna, co sprawia, że nasze czyny są toksyczne dla planety.

Czy założeniem było stworzenie wystawy w całości upcyklingowej?

Tak. Część osób prezentująca swoje prace, bezpośrednio odnosi się do nadprodukcji, do plastiku jako problemu zanieczyszczenia środowiska, pozostali opowiadają jeszcze inne historie, które dotykają tematów nierówności społecznych, dyskryminacji. Jednak upcykling był podstawowym założeniem. Nawet jeśli niektóre prace nie są w 100% z plastiku, to na pewno wyłącznie z odzysku.

Jak ta wystawa i jej narracja osadza się w szerszym społecznym spojrzeniu na plastik? Czy ta narracja sprzed pandemii wróci?

To jest takie pytanie, które powraca bezustannie. Kwestia plastiku nie jest dla mnie najważniejszym problemem. Dla mnie plastik jest tylko czubkiem góry lodowej. Ja jestem weganką, aktywistką na rzecz zwierząt. Ważniejsze dla mnie są chociażby kwestie ferm przemysłowych. Oczywiście całe masy organizmów cierpią z powodu plastiku, cierpią też ludzie, ale są ważniejsze problemy, więc to jest jeden z aspektów, który nieustannie wraca w moich działaniach. Myślę, że ta narracja musi wrócić, dlatego, że plastiku jest coraz więcej. Na razie tego jeszcze nie widzimy, jeszcze Wisła nie spłynęła plastikiem, jeszcze nasze rzeki są w miarę czyste. Jedziemy pociągiem i widzimy ładną przyrodę, ale to jest kwestia czasu.

Magazyn malkontent

magazyn kultury, sztuki, teatru i rozmów.

Kup teraz swoją kopię!

Nie przegap nowych artykułów

Zapisz się na nasz newsletter.

Ta strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, zmień ustawienia przeglądarki.