Gorące Kropki by Malkontent – Kraków ft. Emilka i Paula

Do sieci trafił ostatnio filmik, w którym złote dziecko polskiej telewizji oprowadza po Krakowie podstarzałego dziennikarza pokazując mu brudne chodniki, po których chodzili najsłynniejsi polscy aktorzy, reżyserzy oraz przestępcy seksualni (albo reżyserzy-przestępcy seksualni). Postanowiłyśmy przyjrzeć się gorącym miejscom polecanym przez członka samozwańczej krakowskiej bohemy, gdyż, ku naszemu zaskoczeniu, wiele z nich należy również do naszych ulubionych.

Filmik otwiera przejazd tramwaju numer osiem, co wzbudziło naszą sympatię – potwierdzamy, taki tramwaj jeździ przez Kraków, a autorki tego tekstu docierają dzięki niemu codziennie na uczelnię. Efekt psa Pawłowa sprawił, że jego widok wywołał uśmiech oraz ulgę na naszych twarzach, chociaż tym razem wcale nie wpatrywałyśmy się tęsknie w kierunku jego upragnionego przyjazdu przestępując z nogi na nogę w celu rozgrzania się na listopadowym chłodzie. Pierwszym hot spotem są Planty – na szczęście jeszcze za dnia, gdyż po zmroku, jak głosi miejska legenda, miejsce to grozi atakiem maczetą. Czy jest to coś wartego uwagi? No cóż, jeśli nigdy w życiu nie widzieliście kilku drzew lub chcecie porozmawiać z osobami w kryzysie bezdomności, to niewątpliwie tak. W przeciwnym wypadku nie zatrzymywałabym się w tym miejscu, szumnie nazywanym przez władze miasta „parkiem”, gdyż zatrzymanie się chociaż na sekundę grozi potrąceniem przez hulajnogę elektryczną.

Następnie aktor zabiera dziennikarza do miejsca, które już nie istnieje. Nad krakowskim Bunkrem płaczą wszyscy – zarówno artystyczna bohema, którą widzimy na filmie, jak i zwykłe śmiertelniczki takie jak my. Miejsce łączące w sobie kawiarnię, bar oraz restaurację umarło na skutek długotrwałego lockdownu. Lokal był połączony z galerią, która przeniosła się na Rynek, a każdy, kto mieszka w Krakowie wie, że to co dzieje się na Rynku, a to, co dzieje się przy Rynku, to dwie zupełnie inne historie. Do listy klimatycznych miejsc w Krakowie, które odeszły ze względu na brak sensownego wsparcia polskiego rządu dla gastronomii dopisujemy też bar „Cisza i spokój”, gdzie wypiłyśmy wiele piw z syropami i zjadłyśmy dużo tostów za piątaka, a zdarzyło się nawet tańczyć na stole i robić zdjęcia z nieznajomymi w toalecie. Obie również zaręczyłyśmy się w tym miejscu, ale to historia na zupełnie inny tekst.

O Pizzeri Vincenti również mamy do powiedzenia prawie same dobre rzeczy. Chociaż nigdy nie niosłyśmy przez Planty efekciarskich pudełek, to zdarzyło się nam chwycić na szybko jeszcze ciepły kawałek prostokątnego placka spod rąk włoskiego mistrza pizzy. Na pewno jest to wybór lepszy niż słynny lokal typu „zrób swoją pizzę”, którego z nazwy nie wymienimy, jednak nie jest to też najlepsza pizza w Krakowie jaką zjecie. Jednak w kategorii szybkich przekąsek przy Plantach Vicenti to mocny zawodnik (chociaż Żabki za rogiem nie śpią i mnożą się, kiedy Krakowianie smacznie śpią) – uważajcie tylko na pizzę z ziemniakami.

Gwiazdy filmiku przy pizzy wspominają o egzaminach do szkół aktorskich. My takich doświadczeń nie mamy, więc możemy tylko rzucić anegdotę o tym, że jedna z nas grała kiedyś dzięcioła, a druga czaplę. Tyle w kąciku aktorsko-ornitologicznym.

Krakowskie Piccadilly Circus, jak nazwano Kazimierz to miejsce, które lubią wszyscy, kiedy na nie trafią. W powietrzu czuć artystyczną atmosferę, ale najlepiej udać się tam wieczorem – macie gwarancję, że nie przejedzie was grupa zagranicznych turystów w meleksie. Eszeweria to miejsce, w którym wypijecie znakomitą winogronową herbatę oraz właściwie każdy trunek, na który macie ochotę. Kiedyś mieli tam łóżka, co bardzo odpowiadało osobom randkującym w tym miejscu. My na swojej usłyszałyśmy, że kobiety nieheteronormatywne nie zasługują na świeże kwiaty i powinny zadowolić się trujakami. Przy następnej wizycie przywitały nas już tylko klasyczne krzesła. Do dzisiaj nie wiemy, czy oprócz podstawowych praw człowieka i ładnych kwiatków nie zasługujemy również na łóżko.

Jeśli odwiedzicie już Kazimierz, a w Eszewerii akurat nie będzie miejsca lub postanowicie zmienić lokal, warto zajrzeć do Singera. Tam zawsze mieli maszyny do szycia i oby tak pozostało, bo inaczej nazwa lokalu będzie trochę niezręczna. Polecamy ciemne piwo i dżin z tonikiem. Prosecco też dobrze wchodzi, co wie mama jednej z nas, która po udanym wieczorze postanowiła zakończyć kazimierzowski wieczór tak jak należy – na zapiekance „U Endziora”. Opinie są różne, ale ich nie słuchajcie – krakowskie zapiekanki są najlepsze właśnie tam, a wasze szczęście będzie podwójne, jeśli spotkacie pana, który rozumie zamówienie w każdym języku świata, bez względu na stan trzeźwości zamawiającego.

Krakowska wycieczka warszawskiego dziennikarza kończy się tak jak większość krakowskich wycieczek – na dworcu. Ponownie jest to miejsce demokratyczne – nie tylko aktorzy przeżywają tam miłosne chwile. Jedna z nas płacząc podczas rozstania ze swoją miłością usłyszała od osoby sprzątającej, żeby się nie martwiła, bo „przecież wróci”. Jak się okazało miał rację, co dowodzi na to, że osób sprzątających należy słuchać, a nie dokładać im pracy, jak samozwańcza liderka oddolnego ruchu społecznego w naszym kraju.

magazyn malkontent

Nowy numer 3/21 już dostępny online oraz w salonach EMPiK

Nasze inne posty

Do finału Eurowizji już tylko 147 dni!

Odliczanie do Eurowizji trwa. Podczas gdy Włosi budują scenę, Bułgarzy wybrali już swoją reprezentację, a w ślad za nimi Grecy. Polacy wciąż jeszcze szukają tej jednej gwiazdy, która w końcu udowodni, że umiemy w muzykę.

Read More »

Towarzystwo „Zniechęty” Sztuk Pięknych

Uwolniony od jarzma ministrowania sportem Piotr Gliński ma znowu okazję do nadania kulturze „dobrozmiennych” walorów. Wiedzieliśmy od dawna, że w budynku przy Małachowskiego nie ostanie się na kolejną kadencję dyrektorka Hanna Wróblewska. Pomimo

Read More »

Nie przegap nowych artykułów

Zapisz się na nasz newsletter.

Ta strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, zmień ustawienia przeglądarki.